Transport

Duzi chłopcy mogą najwięcej

„Big Boy” to chyba najsłynniejszy na świecie i wzbudzający najwięcej kontrowersji wśród miłośników kolei parowóz. Na pewno był to egzemplarz najdłuższy. Największą masę osiągał jednak dopiero po kompletnym załadunku wody i paliwa. Prawdą więc jest, że istniały maszyny cięższe (zwłaszcza, kiedy z „Big Boya” odejmiemy tender, czyli wagon pełniący funkcję węglarki) i silniejsze. Jednak to ten właśnie, „Duży Chłopiec” stał się bohaterem masowej wyobraźni i marzeniem wielu modelarzy. Charakterystyczny dla tego parowozu był układ osi w systemie 4-8-8-4, oznaczającym połączenie dwóch zestawów po osiem kół napędowych i cztery koła toczne każdy. Rozwiązanie to, umożliwiało szybki transport bardzo ciężkich ładunków i było w stanie utrzymać masywne palenisko, przystosowane do miernej jakości używanego wtedy węgla. .”Big Boy” powstał na zlecenie spółki Union Pacific, która zażyczyła sobie rozwiązanie techniczne zdolne do transporty z prędkością oscylującą wokół 100 km na godzinę 3300 ton metrycznych ładunku na długiej, obfitującej w ostre wzniesienia trasie. „Big Boye” szczyciły się większymi, niż oczekiwane osiągami, więc zlecono ich dalszą produkcję, która finalnie stanęła na 25 egzemplarzach. Prawdziwym renesansem tych maszyn był okres II wojny światowej, kiedy parowozy eksploatowano w służbie wojskowej przez wzgląd na łatwość obsługi i ich ogromną wydajność. Udział tych maszyn w wojennych potyczkach był tak znaczący, że zainteresował niemieckich szpiegów, którzy w swoich raportach donosili dowództwu o gigantycznych, amerykańskich lokomotywach, które są w stanie transportować samodzielne składy po brzegi upchane materiałami przydatnymi w walce. Uskuteczniające kult wodza z durnowatym wąsikiem sztaby uznały te informacje za niewiarygodne plotki i wytwory wybujałej wyobraźni wywiadowców. Okres powojenny to czas wzrostu cen węgla i siły roboczej, a w konsekwencji – kres kariery maszyn parowych, które wyparte zostały przez kolej elektryczną. Ostatni „Wielki Chłopiec” wyruszył w finalną trasę w lipcu 1959 roku. W chwili obecnej, żadna z 8 zachowanych lokomotyw nie jest w stanie zdatnym do użytku. Przez ogromne rozmiary – większość z nich przechowywana jest na wolnym powietrzu i traktowana są jako muzealne eksponaty. Dzięki wysiłkom pasjonatów zbierających fundusze na zachowanie tej legendy - ocalałe „Big Boye” powoli, ale sukcesywnie przenosi się do chroniących je przed warunkami atmosferycznymi hangarów i garaży.

Międzykontynentalny pakt kolejowy
Początki kolei łączącej Europę z Syberią sięgają roku 1857, kiedy to decyzję o konieczności utworzenia takiej linii podjął generał – gubernator Murawiow Amurski. Na opracowanie planów budowy, ówcześni inżynierowie potrzebowali aż 20...
Almanach kolej – fana
Kolej to nie tylko użyteczność. Kolej dla wielu jest pasją, która wychodzi daleko poza domorosłe modelarstwo i bierne podglądanie przemykających składów. Miłośnicy pojazdów szynowych są często świetnie wyszkoleni, a ich wiedza równa się...
Bon anniversaire, TGV! - czyli 30 lat demona prędkości
Pierwszy, seryjny skład „Train a Grande Vitesse”, czyli dumy Francji – został wyprodukowany w 1980 roku i rozwijał prędkość dochodzącą nawet do 300 kilometrów na godzinę. Pierwszą trasą, po której TGV mógł się bezpiecznie poruszać...

Szampon samochodowy maglownice